Drużyna Daleko Jeszcze? tym razem postanowiła wysłać na zawody do Obiszowa tylko Skarbnika aby sprawdził czy przypadkiem opłata startowa w Obiszowie nie jest za wysoka, więc pojechałem i o mało co bym się nie spóźnił (-; Przyjeżdżam na miejsce, rejestracja, Pani pyta: jedną pętlę, czy trzy? ja że chciałbym dwie ale dwóch nie było to wziąłem trójkę (po 27 km) – i to jak się okazało był największy błąd tego dnia, dostałem ostatni numer na Giga (oni to nazywali Mega – ja bym nazwał przynajmniej Mega Mega). Myślę sobie impreza lokalna to powinno być dobrze idę na start a tam jakieś takie wszystko profesjonalne – od strojów przez rowery do tematów rozmów włącznie, np. słyszę taką rozmowę dwóch kolarzy: Ja ciągnę pierwszą pętlę, Ty drugą a jakiegoś tam Mirka puszczamy na trzecią i niech ciśnie. Sędziowie PZKol robią odprawę, odliczanie start dystansu MegaMega i jadę, cisnę, cisnę i nic – wszyscy mi uciekają ale myślę sobie, spokojnie zaraz spuchną i będę ich łykał – nie spuchli. Kończę pierwszą rundę (1h10min) z ludźmi którzy jechali Mini (start 10 min. później) – oni już są szczęśliwi na mecie idą zobaczyć jakie atrakcje przygotowali organizatorzy (o tym później napiszę) a do mnie Sędzia mówi: jeszcze dwie pętle, dobra siły jeszcze mam to jadę. Trasa wiodła po okolicznych lasach Wzgórz Dałkowskich z dużą ilością krótkich podjazdów i szybkich zjazdów a 2 km przed końcem każdej pętli był kultowy w tamtych rejonach podjazd na tzw. Baba Jagę. Tak mi minęła druga pętla (1h20min)w towarzystwie Kolegi z AZS Politechnika Wrocławska, którego serdecznie pozdrawiam. Początek trzeciej pętli rozpoczął się od dzwonka Sędziego (którego też pozdrawiam) i widzę, że wiele osób które jechały przede mną zeszło z trasy na co i ja miałem wielką ochotę ale co ja nie dam rady… Trzecia pętla to już tylko ciągle odliczanie dystansu do mety i jazda w samotności na ostatnim bufecie dowiedziałem się, że to już końcówka bo na trasie zostały tylko cztery osoby (co na szczęście nie okazało się prawdą ale zdołowało mnie strasznie). Jakaż była radość na mecie z ukończonego wyścigu (3h57min), Panie odpięły mi numer startowy i kulturalnie zaprosiły na masaż – nie skorzystałem bo się do domu spieszyłem. I teraz najlepsze w ramach opłaty startowej można było do woli korzystać z gościnności mieszkańców Obiszowa Panie z Koła Gospodyń Wiejskich upiekły pyszne ciasto, przygotowano też pyszne kanapki, ogólnie stoły się uginały – do tego wszystkiego browarek, miasteczko dmuchanych zamków dla maluchów, wspomniane wcześniej masaże. Do tego bardzo mili ludzie, super atmosfera i wypasione nagrody dla zwycięzców (np. 3 pierwsze dziewczyny które wygrały na dystansie MegaMega dostały po rowerku Felt, widziałem też że wręczają jakieś laptopy i amorki) i to wszystko za całe 20 PeeLeNów.
W przyszłym roku ten wyścig obowiązkowo wchodzi do mojego kalendarza ale chyba pojadę jedną pętlę aby móc dłużej cieszyć się gościnnością miejscowych, których również pozdrawiam.
Mariusz
Dziś o 16.45 na TVP 3 regionalnej będzie relacja (bo zapomniałem dodać, że telewizja też była)
Wyniki: http://timepro.pl/liv/OBI/index.php?kategoria=–
trasa: http://www.bikebrother.com/ride/51037
Mtb Obiszów, czyli jak może wyglądać maraton za dwie dychy
~ 28 cze 2010 ~
Napisane przez: Mariusz Lisowski
Kategoria: Newsy


Komentarze: 7 do “Mtb Obiszów, czyli jak może wyglądać maraton za dwie dychy”
Zostaw komentarz