<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Daleko jeszcze?</title>
	<atom:link href="http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.dalekojeszcze.pl</link>
	<description>Strona domowa amatorskiej grupy kolarskiej "Daleko jeszcze?"</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Aug 2010 13:53:51 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Wieluń (nową świecką tradycją tegorocznej edycji BM) błotnisty</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=498</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=498#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 13:52:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomektb</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=498</guid>
		<description><![CDATA[Zjawiliśmy się rano (tłumnie , rodzina Tomesów w pełnym składzie) w Wieluniu i nawet przez chwilę nie padało ;), szybki telefon do Tomka więc wiem, że trzeba trzymać miejsce na parkingu. Tradycyjnie kawa, herbata lub sok (co kto lubi), zaczęło padać, potem trochę przestało. Około 10:15 Ania &#8220;radośnie&#8221; zapytała się czy zabrałem z domu jej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zjawiliśmy się rano (tłumnie , rodzina Tomesów w pełnym składzie) w Wieluniu i nawet przez chwilę nie padało ;), szybki telefon do Tomka więc wiem, że trzeba trzymać miejsce na parkingu. Tradycyjnie kawa, herbata lub sok (co kto lubi), zaczęło padać, potem trochę przestało. Około 10:15 Ania &#8220;radośnie&#8221; zapytała się czy zabrałem z domu jej kask (a pytałem się czy wszystko ma, hehe), dzięki zaprzyjaźnionemu fotografowi wypad do pobliskiego Lidla po kask (bo były) i już można ustawić się do rundy honorowej (idea dobra, wykonanie niekoniecznie) po Wieluniu. Z trasy pamiętam dużo&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230; błota, piasku z wodą i samej wody :D. Tak wyglądało HARO, MEGA mogą opisać pozostali ;P. Na mecie rozpoznać się można było po głosie, gdyż większość wyglądała tak samo ;)</p>
<p>i nasze wyniki:<br />
drużyna<br />
38 DALEKO JESZCZE? 1020 <br />
KAMINSKI TOMASZ SREM 03:30:15,71 338       MEGA  M2/61   OPEN(M)191<br />
LAU SEBASTIAN WROCŁAW 03:34:40,13 353       MEGA  M3/55   OPEN(M)206<br />
TOMES TOMASZ WROCŁAW 02:48:30,61 155<br />
TOMES ANNA WROCŁAW 02:59:27,65 174</p>
<p>rodzina<br />
jeszcze nie ma :D</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=498</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jelenia Góra &#8211; siedem laczków i V-ce Mistrzostwo Polski Ani (wyniki)</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=493</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=493#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Aug 2010 09:57:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Lisowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=493</guid>
		<description><![CDATA[Z powodu braku czasu dziś tylko wyniki. Do napisania artykułu o jeleniogórskich kąpielach SPA zapraszam pozostałych uczestników.
Mega
155 GRABARCZYK RAFAŁ M3/50 (M)150 03:46:24
171 KOŁODZIEJCZYK JAREK M3/56 (M)166 03:50:35
172 LISOWSKI MARIUSZ M3/57 (M)167 03:50:35 (to nie pomyłka &#8211; ten sam czas)
207 HUK MAREK M3/70 (M)198 04:03:23
222 KAMINSKI TOMASZ  M2/59 (M)210 04:08:02
282 LAU SEBASTIAN M3/96 (M)265 04:31:25 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z powodu braku czasu dziś tylko wyniki. Do napisania artykułu o jeleniogórskich kąpielach SPA zapraszam pozostałych uczestników.</p>
<p>Mega<br />
155 GRABARCZYK RAFAŁ M3/50 (M)150 03:46:24<br />
171 KOŁODZIEJCZYK JAREK M3/56 (M)166 03:50:35<br />
172 LISOWSKI MARIUSZ M3/57 (M)167 03:50:35 (to nie pomyłka &#8211; ten sam czas)<br />
207 HUK MAREK M3/70 (M)198 04:03:23<br />
222 KAMINSKI TOMASZ  M2/59 (M)210 04:08:02<br />
282 LAU SEBASTIAN M3/96 (M)265 04:31:25 + 3 laczki<br />
321 LAU MARIAN M6/16 (M)301 05:00:21<br />
330 BISKUPSKI JAKUB M3/112 (M)308 05:08:1 + 3 laczki<br />
355 TOMES TOMASZ M4/57 (M)327 07:03:38<br />
356 TOMES ANNA K0/2 (K)29 07:03:39</p>
<p>Mini<br />
235 KUCOFAJ TOMASZ  M3/54 (M)210 01:46:13<br />
304 BRZEZIŃSKA KATARZYNA  K2/19 (K)49 02:14:30 + 1 laczek</p>
<p>Drużyny SPORT<br />
27 DALEKO JESZCZE? 1423<br />
TOMES ANNA WROCŁAW 07:03:39,13 401<br />
GRABARCZYK RAFAŁ WROCŁAW 03:46:24,82 383<br />
KAMINSKI TOMASZ ŚREM 04:08:02,24 334<br />
LAU MARIAN NOWA SÓL 05:00:21,03 305</p>
<p>Standardowo mam nadzieję, że nic nie pomieszałem i nikogo nie pominąłem.</p>
<p>Pozdrawiam Mariusz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=493</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BM Świeradów Zdrój ? &#8211;   dzielni, zdeterminowani, rozczarowani …</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=478</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=478#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Aug 2010 13:52:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kaś'ka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=478</guid>
		<description><![CDATA[Właściwie to nie ma czego relacjonować. Ale kazali pielęgnować świecką tradycję to tym razem ja kilka słów napiszę :) …
Mój drugi (żal -ale niedoszły) maraton i także tym razem nie obyło się bez odchyłki pogodowej. Jak nie żar z nieba to iście potopowy klimat :) …
Rozpłakało się niebo nad nami – DJ?tami   (a raczej rozbeczało!) … wystarczyły [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Właściwie to nie ma czego relacjonować. Ale kazali pielęgnować świecką tradycję to tym razem ja kilka słów napiszę :) …</p>
<p>Mój drugi (żal -ale niedoszły) maraton i także tym razem nie obyło się bez odchyłki pogodowej. Jak nie żar z nieba to iście potopowy klimat :) …</p>
<p>Rozpłakało się niebo nad nami – DJ?tami   (a raczej rozbeczało!) … wystarczyły 2 godziny – ulice zamieniły się w rwące potoki, na początek przygaszając z lekka nasz zapał i entuzjazm.  Ale co tam, zdeterminowani i gotowi na wszystko ustawiliśmy się na starcie … hmm … w sumie w jego pobliżu (pod drzewami mniej padało) :)</p>
<p>Pierwsza fama – odwołali giga.</p>
<p>Druga fama &#8211; start przesunięty na godzinę 11:30.</p>
<p>Trzecia fama &#8211; start przesunięty na godzinę 14:00 (to już był wstrząs) :).</p>
<p>Za czwartym razem – nieliche rozczarowanie – <strong>wyścig odwołany</strong>. (Jednak to nic w porównaniu z tragedią, jaka spotkała mieszkańców Świeradowa i okolic).</p>
<p>Tym razem obeszliśmy się smakiem.  Bardzo, bardzo szkoda. Ale i tak było super! Herbatka i pączki w drodze powrotnej – bezcenne ;) …</p>
<p>Pozostaje mi podziękować za wyborne towarzystwo i ostrzec, że jadę do Jelonki, więc można obawiać się śnieżycy :) …</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=478</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powerade Głuszyca &#8211; przeżyliśmy!!! ale czy mamy się świetnie?</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=467</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=467#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 12:32:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Lisowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=467</guid>
		<description><![CDATA[Do Głuszycy wybrało się pięciu Śmiałków DJ?: Gigi, Grzechu, Marek (nasz nowy Zawodnik z wielkopolski), Rafcio i ja. Na godzinę się nie umawialiśmy ale dwa samochody DJ? zjechały do Głuszycy o tej samej porze. Szybka rejestracja, wypakowanie i poskładanie sprzętu, makaronik, batonik, tableteczka (właściwie garść tableteczek, co by skurcze nie zaskoczyły), przywitanie nowego Zawodnika, szybka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do Głuszycy wybrało się pięciu Śmiałków DJ?: Gigi, Grzechu, Marek (nasz nowy Zawodnik z wielkopolski), Rafcio i ja. Na godzinę się nie umawialiśmy ale dwa samochody DJ? zjechały do Głuszycy o tej samej porze. Szybka rejestracja, wypakowanie i poskładanie sprzętu, makaronik, batonik, tableteczka (właściwie garść tableteczek, co by skurcze nie zaskoczyły), przywitanie nowego Zawodnika, szybka rozgrzewka, powitanie Kibiców z mojej Rodziny wraz z oprowadzeniem po terenie i hop przez barierkę do Sektora gdzie Koledzy już czekali (spokojnie kary nie dostałem).<br />
Strategia jest taka po starcie spokojnie za Grzechem a jak się Grzechu zmęczy to go z Rafciem łykniemy (ciekawe czy Grzesiek o tym wiedział hehe) &#8211; ale Grzesiek spokojnie zawsze możesz na nas liczyć (-; Odliczanie i jedziemy ja natychmiast zmieniam strategię na prostszą i znaną już części naszej Drużyny tzn. po starcie ogień a później niech się dzieje co chce&#8230; i to był największy błąd tego dnia (no ale Kibice na mecie, a przez metę przejeżdżało się na 20 km). Pętlę na zachód od Głuszycy (pierwsze 20 km) pokonaliśmy właściwie w tym samym czasie i wtedy zaczęło się prawdziwe MTB. Od dwudziestego-któregoś kilometra byłem już zagotowany a tu: podjazd pod Osówkę, słynna z objazdów Góra Niczyja, podjazd z Rzeczki do schr. Sowa  &#8211; tutaj się dowiedziałem od jakiegoś Bikera, że dopiero 800 m przewyższeń pokonaliśmy, zjazd w stronę Sokolca zielonym szlakiem pieszym i w końcu&#8230; podjazd na Kozie Siodło (tutaj jadłem najlepsze w życiu arbuzy i sobie pożądnie odpocząłem &#8211; zresztą atmosfera panująca na tym bufecie była tak fantastyczna że nie chciało się jechać dalej). Z Koziego Siodła już tylko przysłowiowy rzut beretem czerwonym szlakiem pieszym po kamieniach wielkości ludzkiej głowy na Wlk. Sowę, ale żeby nie było tak łatwo Twórcy trasy wykombinowali dodatkową 9 km pętlę przez przełęcz Jugowską, asfaltem w dół w stronę Jugowa &#8211; niby fajny taki 3 km zjazd ale cały czas miałem w głowie to Kozie Siodło na które zaraz trzeba będzie wrócić po betonowych płytach &#8211; bufet był nadal ale atmosfera jakaś inna i arbuzów zabrakło to bez postoju pojechałem dalej na Wlk. Sowę &#8211; dobra jest Wlk. Sowa wyżej się dziś wjechać nie da. Zjazd z Sowy czerwonym pieszym po kamieniach wielkości dwóch ludzkich głów i korzeniach z pół-metrowymi uskokami (no może trochę przesadziłem, ale łatwo nie było). Jak był zjazd to musi być&#8230; podjazd, przecież u GG po płaskim jeździć nie wypada. Mała Sowa to kolejny szczyt zaliczony tego dnia i zjazd żółtym pieszym do Walimia (nie powiem żebym sobie odpoczął). Czarny szlak pieszy z Walimia do miejscowości Grządki to&#8230; właściwie nie wiem co to było&#8230; szło się i szło pod górę po jakimś błotku (może Chłopaki w komentarzach opiszą to dziwne zjawisko przyrody, bo ja nie chcę tego miejsca pamiętać). Po krótkim odpoczynku na przydrożnym pieńku udałem się w dalszą podróż w kierunku mety, zostało już tylko 7 km i nawet fajnie się jechało po szlakach Głuszyckiej Strefy MTB. Jakaż była moja radość gdy na mecie mogłem przybić przysłowiową piąteczkę z czekającymi już prawie godzinkę na mnie Kolegami.<br />
Podsumowując na dystansie mega wyszło 65 km, ok. 2000 m przewyższeń. Trasę częściowo znałem z niedawnego objazdu ale to czego na objeździe nie zobaczyłem teraz mnie wykończyło. Mówi się, że ten maraton należy do najtrudniejszych w Polsce &#8211; teraz już wiem dlaczego. Numer startowy z cyklu GG już zgubiłem i szukać go nie zamierzam&#8230; no chyba że Jaro inaczej zwany GIGI &#8211; kojarzycie miałem kiedyś takiego kolegę ;) znowu mnie namówi.</p>
<p>track mojego przejazdu (polecam trasę na spokojny weekendowy wypad za miasto z rodziną):</p>
<p>http://www.bikebrother.com/ride/53149</p>
<p>Nasze wyniki:<br />
                                                                        meta                            Głuszyca          Kozie Siodło        Strata<br />
175	54	M3 	1451	Jarosław Kołodziejczyk		04:54:00.875		01:16:12(252)	03:33:16(205)	01:40:42<br />
183	58	M3 	3287	Grzegorz Nowak		        04:55:35.36		01:15:49(245)	03:28:16(181)	01:42:16<br />
223	71	M3 	3685	Marek Huk		                05:11:29.283		01:18:02(277)	03:42:26(232)	01:58:10<br />
243	75	M3 	3683	Rafał Grabarczyk		        05:18:35.058		01:16:12(253)	03:46:27(244)	02:05:16<br />
296	92	M3 	3682	Mariusz Lisowski		        05:44:55.3		        01:16:24(254)	04:10:02(315)	02:31:36</p>
<p>PS<br />
Warto było&#8230;</p>
<p>pozdrawiam Mariusz<br />
Do zobaczenia w Świeradowie, tam zaprezentuję moją nową strategię&#8230; </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=467</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BM Tarnów, czyli mistrzowie kompresji jadą na zawody (-;</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=462</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=462#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 09:27:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Lisowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=462</guid>
		<description><![CDATA[Największy problem z tą wyprawą pojawił się w piątkowy wieczór, kiedy po zapakowaniu czterech rowerów do bagażnika okazało się że na trawniku został jeszcze jeden rower, dziesięć kół, czterech pasażerów no i oczywiście driver. Ok. godz. 0.30 mówię ok. piąty rower jedzie z nami w środku i idę spać. Budzik ustawiony na 4.00 i jedziemy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Największy problem z tą wyprawą pojawił się w piątkowy wieczór, kiedy po zapakowaniu czterech rowerów do bagażnika okazało się że na trawniku został jeszcze jeden rower, dziesięć kół, czterech pasażerów no i oczywiście driver. Ok. godz. 0.30 mówię ok. piąty rower jedzie z nami w środku i idę spać. Budzik ustawiony na 4.00 i jedziemy, po Wrocławiu zbieram zawodników DJ? Do Tarnowa docieramy wraz z Tomesami ok. 9.30, szybkie rozpakowanie sprzętu i nieświadomi tego co będzie dalej ustawiamy się w odpowiednich sektorach. Temperatura dochodzi do 35 st. i zaczyna się Tarnowskie piekło na rowerach&#8230; Mówiąc w skrócie trasa wyglądała tak: w górę, w dół, w górę, w dół, oj widzę kawałek płaskiego po asfalcie (trochę odpocznę) ale cóż to niebieska tabliczka kieruje nas gdzieś w bok&#8230; i znowu góra i dół i tak 61 km.<br />
Trudność trasy dobrze obrazują nasze czasy:<br />
Giga<br />
Tym razem nasz Gigowiec postanowił się sprawdzić na dystansie Mega<br />
Mega<br />
108 505 LISOWSKI MARIUSZ  M3/32 (M)107 03:46:07 16.19   378<br />
219 503 KUBIAK KRZYSZTOF M3/66 (M)207 04:38:08 13.16  307<br />
293 506 TOMES TOMASZ TOMES M4/50 (M)276 07:01:30 8.68  212<br />
294 507 TOMES ANNA K0/1 (K)18 07:16:15 8.39  700 (Ania jako jedyna zawodniczka K0 przejechała dystans Mega &#8211; gratulacje)<br />
dodatkowo wraz z nami wystąpił Kandydat na Kandydata do Drużyny DJ?<br />
145 991 PERKOWSKI PIOTR KAMPINOS 79 M3/42 (M)141 04:02:37 15.09  352<br />
Mini<br />
75 501 BISKUPSKI JAKUB  M3/15 (M)70 01:27:54 239<br />
217 1549 BRZEZIŃSKA KATARZYNA  K2/19 (K)46 02:10:17 174 (debiut w barwach DJ?)<br />
239 2357 TOMES MIROSŁAW  M4/33 (M)183 02:39:09 135</p>
<p>Drużyny:<br />
19 DALEKO JESZCZE? 1529<br />
TOMES TOMASZ WROCŁAW 07:01:30,96 212<br />
LISOWSKI MARIUSZ KIEŁCZÓW 03:46:07,72 378<br />
TOMES ANNA WROCŁAW 07:16:15,93 700<br />
BISKUPSKI JAKUB WROCŁAW 01:27:54,60 239<br />
rodzinna :<br />
6 TOMES 1047<br />
TOMES TOMASZ 212<br />
TOMES ANNA 700<br />
TOMES MIROSŁAW 135<br />
Pozdrawiam i do zobaczenia na kolejnych zawodach.<br />
Mariusz</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=462</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ognisko 16.07.2010 Sielska Zagroda</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=457</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=457#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2010 09:12:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Lisowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=457</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj pojawił się temat imprezy w Sielskiej, zgodnie z obietnicą zadziałałem dziś rano i tak:
Mamy rezerwację na piątek 16.07.2010 od godz. 16. do 22. &#8211; wiata tym razem trochę mniejsza ale obok.
Do wtorku 13.07. muszę potwierdzić i wpłacić zaliczkę 50,- zł.
Proszę o informację kto chętny.
Koszty: rezerwacja wiaty 50,- zł + ognisko 30,-zł wstęp 10zł/os &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj pojawił się temat imprezy w Sielskiej, zgodnie z obietnicą zadziałałem dziś rano i tak:<br />
Mamy rezerwację na piątek 16.07.2010 od godz. 16. do 22. &#8211; wiata tym razem trochę mniejsza ale obok.<br />
Do wtorku 13.07. muszę potwierdzić i wpłacić zaliczkę 50,- zł.<br />
Proszę o informację kto chętny.<br />
Koszty: rezerwacja wiaty 50,- zł + ognisko 30,-zł wstęp 10zł/os &#8211; dzieci pow. 3 lat 5zł.<br />
Rezerwujcie termin, namawiajcie Żony, Mężów, Znajomych, pompujcie piłki do siatkówki i wpadajcie.<br />
Własny prowiant i ewentualnie alkohol&#8230;<br />
Dla tych co w zeszłym roku nie byli link: www.sielska-zagroda.pl<br />
pzdr Mariusz. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=457</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Drużynowy &#8220;browarek&#8221; na Rynku</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=455</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=455#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 18:18:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rafcio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=455</guid>
		<description><![CDATA[MŚ wkraczają w decydującą fazę. Jest więc okazja żeby przy piwku pokibicować jak również pogadać o innej pasjonującej nas dyscyplinie sportu:) Zapraszamy wszystkich na spotkanie drużynowe, jutro tj. 6 lipca 2010 r na Wrocławskim Rynku. Mecz zaczyna się po 20-tej. Czy może ktoś wcześniej zarezerwować jakieś miejscówki? Kto się pisze?
Pozdrowerek
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>MŚ wkraczają w decydującą fazę. Jest więc okazja żeby przy piwku pokibicować jak również pogadać o innej pasjonującej nas dyscyplinie sportu:) Zapraszamy wszystkich na spotkanie drużynowe, jutro tj. 6 lipca 2010 r na Wrocławskim Rynku. Mecz zaczyna się po 20-tej. Czy może ktoś wcześniej zarezerwować jakieś miejscówki? Kto się pisze?</p>
<p>Pozdrowerek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=455</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mtb Obiszów, czyli jak może wyglądać maraton za dwie dychy</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=449</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=449#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 12:23:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Lisowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=449</guid>
		<description><![CDATA[Drużyna Daleko Jeszcze? tym razem postanowiła wysłać na zawody do Obiszowa tylko Skarbnika aby sprawdził czy przypadkiem opłata startowa w Obiszowie nie jest za wysoka, więc pojechałem i o mało co bym się nie spóźnił (-; Przyjeżdżam na miejsce, rejestracja, Pani pyta: jedną pętlę, czy trzy? ja że chciałbym dwie ale dwóch nie było to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drużyna Daleko Jeszcze? tym razem postanowiła wysłać na zawody do Obiszowa tylko Skarbnika aby sprawdził czy przypadkiem opłata startowa w Obiszowie nie jest za wysoka, więc pojechałem i o mało co bym się nie spóźnił (-; Przyjeżdżam na miejsce, rejestracja, Pani pyta: jedną pętlę, czy trzy? ja że chciałbym dwie ale dwóch nie było to wziąłem trójkę (po 27 km) &#8211; i to jak się okazało był największy błąd tego dnia, dostałem ostatni numer na Giga (oni to nazywali Mega &#8211; ja bym nazwał przynajmniej Mega Mega). Myślę sobie impreza lokalna to powinno być dobrze idę na start a tam jakieś takie wszystko profesjonalne &#8211; od strojów przez rowery do tematów rozmów włącznie, np. słyszę taką rozmowę dwóch kolarzy: Ja ciągnę pierwszą pętlę, Ty drugą a jakiegoś tam Mirka puszczamy na trzecią i niech ciśnie. Sędziowie PZKol robią odprawę, odliczanie start dystansu MegaMega i jadę, cisnę, cisnę i nic &#8211; wszyscy mi uciekają ale myślę sobie, spokojnie zaraz spuchną i będę ich łykał &#8211; nie spuchli. Kończę pierwszą rundę (1h10min) z ludźmi którzy jechali Mini (start 10 min. później) &#8211; oni już są szczęśliwi na mecie idą zobaczyć jakie atrakcje przygotowali organizatorzy (o tym później napiszę) a do mnie Sędzia mówi: jeszcze dwie pętle, dobra siły jeszcze mam to jadę. Trasa wiodła po okolicznych lasach Wzgórz Dałkowskich z dużą ilością krótkich podjazdów i szybkich zjazdów a 2 km przed końcem każdej pętli był kultowy w tamtych rejonach podjazd na tzw. Baba Jagę. Tak mi minęła druga pętla (1h20min)w towarzystwie Kolegi z AZS Politechnika Wrocławska, którego serdecznie pozdrawiam. Początek trzeciej pętli rozpoczął się od dzwonka Sędziego (którego też pozdrawiam) i widzę, że wiele osób które jechały przede mną zeszło z trasy na co i ja miałem wielką ochotę ale co ja nie dam rady&#8230; Trzecia pętla to już tylko ciągle odliczanie dystansu do mety i jazda w samotności na ostatnim bufecie dowiedziałem się, że to już końcówka bo na trasie zostały tylko cztery osoby (co na szczęście nie okazało się prawdą ale zdołowało mnie strasznie). Jakaż była radość na mecie z ukończonego wyścigu (3h57min), Panie odpięły mi numer startowy i kulturalnie zaprosiły na masaż &#8211; nie skorzystałem bo się do domu spieszyłem. I teraz najlepsze w ramach opłaty startowej można było do woli korzystać z gościnności mieszkańców Obiszowa Panie z Koła Gospodyń Wiejskich upiekły pyszne ciasto, przygotowano też pyszne kanapki, ogólnie stoły się uginały &#8211; do tego wszystkiego browarek, miasteczko dmuchanych zamków dla maluchów, wspomniane wcześniej masaże. Do tego bardzo mili ludzie, super atmosfera i wypasione nagrody dla zwycięzców (np. 3 pierwsze dziewczyny które wygrały na dystansie MegaMega dostały po rowerku Felt, widziałem też że wręczają jakieś laptopy i amorki) i to wszystko za całe 20 PeeLeNów.<br />
W przyszłym roku ten wyścig obowiązkowo wchodzi do mojego kalendarza ale chyba pojadę jedną pętlę aby móc dłużej cieszyć się gościnnością miejscowych, których również pozdrawiam.<br />
Mariusz<br />
Dziś o 16.45 na TVP 3 regionalnej będzie relacja (bo zapomniałem dodać, że telewizja też była)<br />
Wyniki: http://timepro.pl/liv/OBI/index.php?kategoria=&#8211;<br />
trasa: http://www.bikebrother.com/ride/51037</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=449</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak to w Piechowicach zjeżdżać się zachciało – by Qba</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=446</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=446#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 12:24:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Lisowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=446</guid>
		<description><![CDATA[Skoro już tak ładnie opisujemy piękny maraton w „Pechowicach”  dodam również kilka zdań od siebie .
Dzień oczywiście zaczął się radośnie od porannej pobudki o godz 5.45 &#8211;  i nie to że o tej godzinie specjalnie nastawiam budzik ale stres przedstartowy nie pozwala dospać do poranka haha.  Szybka kawa stawia na nogi a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Skoro już tak ładnie opisujemy piękny maraton w „Pechowicach”  dodam również kilka zdań od siebie .<br />
Dzień oczywiście zaczął się radośnie od porannej pobudki o godz 5.45 &#8211;  i nie to że o tej godzinie specjalnie nastawiam budzik ale stres przedstartowy nie pozwala dospać do poranka haha.  Szybka kawa stawia na nogi a następnie Tel do Mariano Italiano z zapytaniem o której przybędzie swoja amfibią. Mariusz standardowo z uśmiechem w głosie wita się – No cześć co tam – będę za 15 min – zrób mi kawę haha – wiec robie lurę bo wiem, że jak Mariusz dostanie parząchę to wszystkich na maratonie prześcignie w tempie Concorda. Po wykonaniu czynności kawowych zabieram mojego dwukołowca „ El Nino” i idę na spotkanie z nieznanym . Razem z Mariuszem zabieramy jeszcze naszego leadera Mr.  Rafcio Quick leg i  grzejemy do Pechowic .<br />
Droga mija w ciszy i koncentracji oraz maxymalnym skupieniu i przygotowaniu mentalnym do zawojowania kolejnego maratonu. Co jakiś czas patrzę na Mariusza z pewną obawą bo widzę, że się delikatnie świeci – zastanawiam się czy to nie jakieś promieniowanie czy może chłopak najadł się tyle magnezu, że przez najbliższe cztery sezony żaden skurcz go nie złapie. Hehhe Po przyjeździe na parking  z daleka wita nas Sztandar Daleko Jeszcze – najlepszej drużyny MTB pod słońcem.  Widać zawodników zwartych i gotowych do akcji Anię , Tomka , Mariana  i oczywiście naszą Asieńkę która kontroluje nas swoim obiektywem  Ni stąd ni z owąd na chwilę przed startem pojawia się Marian z uśmiechem demonstrując zerwany łańcuch – w głowie zadźwięczały mi pierwsze dzwonki które poinformowały mnie, że coś się zacznie . W parę min uporaliśmy się z tym problemem i Marian spokojnie mógł pojechać na sektor number sex jak to mówią za gramnanicą  gdzie wraz z Tomkiem obgadali co bu tu zrobić aby na rynku piwa się napić – szczegółów nie znam ale podobno plan jest już opracowany .<br />
Ja jak Tabela kazała ustawiłem się w sowim 5 sektorku przed armią kolarzy i czekam na ten sygnał – czekam i czekam i nagle widzę jak wszyscy wskakują na rowery i gnajjjjjją – o cholera mówię następna razą powinienem iść tam gdzie się nie ścigają ale cóż powiedziało się a to się powiedziało i naciskam na pedały. Pogoda sprzyja ( nie pada ) wiec spokojnie robię podjazd 10 kemów pod górkę. W międzyczasie zauważam, że część sprinterów na 3 km zaczyna mieć objaw lokomotywy parowej pracującej na najwyższych obrotach w kanionie Kolorado. Mówię do siebie – nie będziesz przecież jechał przy sapaczach – włączyłem dwójkę i zaczynam spokojny slalom pomiędzy kolarstwem. Po drodze spotkało mnie błogosławieństwo – w gronie rowerzystów wypatrzyłem lokomotywkę która bardzo płynnie i w dobrym tempie mijała cale towarzystwo – więc jak przystało na dobrego obserwatora zbliżyłem się na odpowiednią odległość by podziwiać jak wspaniale kobieta potrafi wyglądać na rowerze – pełen uznania delektuję się jej techniką podjazdu przez kolejne kilka km po czym Trację ją na pierwszym ze zjazdów – myślę sobie – za szybka jak dla mnie ;)<br />
Pierwszy zjazd okazał się pechowy dla jednego chłopaka – leżał już bez przytomności – cale szczęście wóz medyczny był już na miejscu i chłop z pewnością dostał fachową opiekę medyczną. Po tym wypadku zadzwoniły po raz kolejny dzwonki w mojej głowie i pomyślałem, że mimo iż zjazdy nie są tak ciężkie jak w Polanicy to i tak można się poturbować. Ok. mówię jadę spokojnie i ostrożnie. Jak powiedziałem tak zrobiłem. Z uśmiechem na ustach i z werwą w kulasach połykałem kolejne kilometry aż do momentu kiedy na ostatnim szybkim zjeździe chciałem zrealizować swój sprytny plan zmiany ścieżki jazdy – co mogę powiedzieć –jechałem grzecznie jak na zjazd przystało ponad trzydziechę a tu nagle nie wiem z jakiej to przyczyny ( nie oglądałem się za dziewczynami ) kolo przednie zarzuciło i powiem wam szczerze, że pierwszy raz w życiu poczułem się jak Leonardo Da Vinci ze skrzydłami – POLECIALEM  . Lot był długi i ekscytujący niemniej jednak po chwili grawitacja przypomniała o sobie i dość agresywnie ściągnęła mnie na nie powiem kamieniste podłoże pięknego leśnego duktu.<br />
Tu chcę dodać , że dzwony ostrzegawcze  zabiły po raz ostatni tegoż maratonu<br />
Hmmm na chwilę straciłem łączność z bazą ale do rzeczywistości przywołał mnie głos – chopie żyjesz???? Pokiwałem głową i od razu ucieszyłem się, że głowa działa  poprosiłem kolegę ( nie pamiętam jaki miał numer ale bardzo mu dziękuję ) żeby dał mi chwilę co bym przeanalizował swój stan. Okazało się że rower jest cały  Hurrra myślę jest ok. powiedziałem do kolegi – jedź bracie i zacząłem bardziej szczegółowy przegląd- noga się rusza – ręka też więc zbieram bidony, pompkę i wchodzę na bika – uff jadem – powoli i spokojnie ale jadem  . Na najbliższym podjeździe stwierdzam fakt  -lewy nadgarstek i kciuk nie nadają się do zmiany przerzutki – ok. dam radę – pojadę bez zmian biegów – przecież nie takie rzeczy się robiło – i się robiło dopóty dopóki nie złapały mnie skurcze które ostatnimi czasy zachwalał Mariusz… Pierwszy raz w życiu nie mogłem ruszyć nogą – całe szczęście inny z przejeżdżających uraczył mnie tabletką ( nie była niebieska )  na skurcze z informacja  &#8211; weź pod język i ssij – w innej sytuacji bym chłopa oskarżył o jakieś niecne zamiary ale teraz grzecznie kiwnąłem głową jak kazali tak zrobili – skurcze po 200 m przeszły.<br />
Reszta drogi minęła już bez przygód nie licząc ciekawych zjazdów po błocie i kamieniach o których pisał Marian. Na tych zjazdach dowiedziałem się, że bycie posiadaczem sprawnych obu nadgarstków jest bezcenne i pomaga w bezpiecznym zjeździe.<br />
Uwierzcie mi że pierwszy raz od dłuższego czasu nie byłem tak szczęśliwy jak zobaczyłem metę naszego wspaniałego maratonu. Po przejechaniu mety i zaklepaniu się u naszych Orełów Mariusza i Rafcia poszedłem do punktu napraw części ludzkich i tam pielęgniarz powiedział  mi – Panie do wesela się zagoi …. Odpowiedziałem  – zagoi się do następnego maratonu<br />
Pozdrower Qba</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=446</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe galerie&#8230;</title>
		<link>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=444</link>
		<comments>http://www.dalekojeszcze.pl/?p=444#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2010 19:56:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lauek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Newsy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.dalekojeszcze.pl/?p=444</guid>
		<description><![CDATA[Do obejrzenia w dziale&#8230; Galerie ;)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do obejrzenia w dziale&#8230; Galerie ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.dalekojeszcze.pl/?feed=rss2&amp;p=444</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
